
Łyk nektaru daj mi proszę co przyniosę dostać mogę nie chcę więcej czekać w morzu. Przystań mą ostoją włada. Zakotwiczam dzień przy Tobie z nocą łączę wschody nasze. Ty co świecisz ponad głową trakt wytyczasz niepodzielny. Zatem czemu iść nie mogę ? plączę stopy nad zatoką. Barwę taką przyodziałam przyspieszonym tempem łapię balans. Wzdycham i zarazem wspomnę czasem jak zachować samą Siebie wspólny prezent ... Zatem koniec spektakl zdjęto. Pozostało zrozumienie.