
DROGĄ ... Witaj zorzo marny pyłku na otchłani. Znaleźć pragnę wspólny język jakby znany lecz w oddali. Moje swoje części poukładać. Znowu z pogodzeniem wzajem zbratać. I pozwolić już odpuścić ukochane warstwy drogie. Pouwalniać. Czułe słowa dać na drogę. Bratem siostrą stać wzajemnie. Wysłać nawet kondolencje. Bo gdy trzeba umrzeć lepiej. Pustym powstać. Lecę ? Skaczę ? Ruszam zatem i nie patrzę bokiem za się.